Przewaga drogi sądowej nad ugodą wynika z jej opłacalności. Frankowicze, którzy zdecydują się na pozew, w przypadku unieważnienia umowy (co ma miejsce w ok. 96% spraw) mogą całkowicie pozbyć się toksycznego kredytu. Banki, świadome tego ryzyka, coraz częściej decydują się na zwiększenie rezerw przeznaczonych na ryzyko prawne związane z kredytami frankowymi.
W I kwartale 2023 r. takie decyzje podjęły m.in. PKO BP, mBank i Santander. mBank powiększył swoje rezerwy o 810 mln zł, osiągając łącznie ponad 8 mld zł, co pokrywa około 2/3 portfela kredytów w CHF. PKO BP dodał 970 mln zł, a jego rezerwy sięgnęły 10 mld zł (pokrywając 50% portfela). Santander zwiększył rezerwy o 290 mln zł.
Pomimo publicznych zapewnień banków o niesłabnącym zainteresowaniu ugodami, rzeczywistość pokazuje co innego. Spada liczba podpisywanych ugód, co widoczne jest na przykładzie mBanku: w jednym miesiącu 2023 r. podpisano około 1100 ugody, w lutym ok. 800, a w marcu 850. Tymczasem na koniec 2022 roku przeciwko temu bankowi toczyło się ponad 17 tys. spraw sądowych.
Przyczyną rosnącej liczby pozwów jest m.in. opinia Rzecznika Generalnego TSUE z lutego 2023 r. dotyczącej wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Opinia ta jest jednoznacznie niekorzystna dla banków i dała Frankowiczom impuls do dalszych działań prawnych. Finalny wyrok TSUE spodziewany jest wkrótce i może być jeszcze bardziej prokonsumencki.
Pomimo usilnych starań, bankom nie udaje się zatrzymać tej fali pozwów. Ich narracja o sukcesie ugód jest coraz mniej wiarygodna, a konieczność zwiększania rezerw świadczy o pogarszającej się dla nich sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że Frankowicze nie zamierzają rezygnować z dochodzenia swoich praw przed sądami.