Klienci byli zapewniani o stabilności i korzystnych warunkach, ale umowy były tak skonstruowane, by w razie zmiany kursu cała odpowiedzialność spadła na kredytobiorcę.
Kiedy problem wyszedł na jaw, banki rozpoczęły intensywną narrację obronną. Próbowały zrzucić winę na klientów, sądy, a nawet polityków i instytucje regulujące rynek. Przedstawiały frankowiczów jako cwaniaków, którzy teraz nie chcą spłacać zobowiązań, a same zaczęły pozycjonować się jako ofiary systemu. Jednocześnie zablokowały wszelkie próby ustawowego rozwiązania problemu i prowadziły kampanie dezinformacyjne.
Gdy sprawy trafiły do sądów, rzeczywistość ich przerosła – według statystyk frankowicze wygrywają obecnie ok. 99% postępowań. Ale nawet po przegranych sądowych, banki nie przyznały się do winy. Zamiast tego – w obliczu miażdżących wyroków – rozpoczęły ofensywę PR: kampanię „Ugoda lepsza niż proces”, mającą przekonać klientów, że to banki oferują jedyne „rozsądne” wyjście z sytuacji.
TikTok, reklamy, narracja ofiary – nowe rozdanie w strategii banków
Związek Banków Polskich nie tylko uruchomił klasyczne kampanie medialne, ale również przeniósł swoją narrację do mediów społecznościowych. Spoty na TikToku próbują przekonać młodsze pokolenie frankowiczów (i opinię publiczną), że banki chcą pomagać, a proces sądowy to ryzyko, stres i… brak opłacalności.
To jednak kolejna próba odwrócenia uwagi od faktów: to banki odpowiadają za stworzenie wadliwego produktu, na którym przez lata zarabiały ogromne pieniądze. A dziś, mimo wysokich rezerw na sprawy frankowe, ich zyski wciąż rosną.
Czy rzeczywiście cała Polska zapłaci za frankowiczów?
Banki straszą konsekwencjami dla gospodarki – twierdzą, że koszty spraw frankowych wyniosą nawet 110 miliardów złotych. Ale te dramatyczne prognozy wyglądają nieco inaczej, gdy spojrzymy na raporty finansowe. W 2022 roku banki zarobiły ponad 13 miliarda złotych, czyli ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. A pierwszy kwartał 2023 r. przyniósł kolejne rekordy zysków – głównie dzięki wysokim stopom procentowym i droższym kredytom złotówkowym.
Banki dziś narzekają na frankowiczów, ale nie wspominają, że obecny system finansowy przynosi im ogromne dochody. Dlatego argument, że frankowicze „obciążają wszystkich Polaków”, traci wiarygodność – to raczej banki próbują ochronić swoje zyski, niż mówić o realnym zagrożeniu dla gospodarki.
Czy banki czegoś się nauczą?
Choć sprawy frankowe są finansowo bolesne dla sektora bankowego, mogą okazać się zbawienne dla przyszłych klientów. Kredytobiorcy pokazali, że warto walczyć o swoje prawa – i że nawet potężne instytucje nie są bezkarne. Być może właśnie ten precedens sprawi, że banki w przyszłości będą musiały tworzyć uczciwsze umowy, z równym poszanowaniem interesów obu stron.
To cenna lekcja. I choć droga frankowiczów była trudna, jej finał może wpłynąć na całą kulturę relacji konsumenta z instytucją finansową. Nic dziwnego, że tak wielu kredytobiorców poszukuje dziś wsparcia specjalisty – hasło kredyt we frankach adwokat Kraków stało się jednym z symboli walki o sprawiedliwość w sporach z bankami.