Banki nie tylko nadal przegrywają w sądach z frankowiczami, ale też szykują się na konsekwencje wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten wyrok – jeśli będzie zgodny z opinią Rzecznika Generalnego TSUE z lutego – może zaważyć na przyszłości całego sektora.
Opinia Rzecznika Generalnego TSUE jasno wskazała, że banki nie mają prawa domagać się wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, jeśli umowa kredytowa została uznana za nieważną. To potężny cios dla sektora bankowego, który liczył na możliwość „odzyskiwania strat” po przegranych sprawach sądowych. Co więcej, pojawiła się perspektywa, że to właśnie konsumenci będą mogli ubiegać się o dodatkowe świadczenia – np. waloryzację wpłat o wskaźnik inflacji lub odszkodowanie za stres i problemy psychiczne wywołane przez wieloletnie zobowiązanie.
Liczby robią wrażenie – tylko w 2022 roku wartość przedmiotu sporu w sprawach frankowych wyniosła ponad 20 miliardy złotych. Największe batalii toczą PKO BP i mBank, odpowiednio o 8 mld i 6 mld zł. Za nimi plasują się Millennium i Santander, każdy z portfelem frankowych spraw wartym ponad 3 miliardy. Ale tych spraw wciąż przybywa. W sądach toczy się już ponad 70 tysiące indywidualnych procesów, a to niepełna liczba – wiele spraw nie zostało jeszcze uwzględnionych w statystykach, szczególnie w przypadku Getin Banku, który z powodu restrukturyzacji przestał publikować dane.
KNF poprosiła banki o aktualizację prognoz dotyczących ryzyka prawnego związanego z frankami, co tylko potwierdza, jak poważnie traktowana jest ta kwestia. W grę wchodzą dziesiątki miliardów złotych, które banki mogą być zmuszone oddać konsumentom. Przy założeniu najczarniejszego scenariusza – że wszyscy uprawnieni kredytobiorcy pójdą do sądu i wygrają – sektor może być obciążony kosztami rzędu ponad 101 miliardów złotych.
Tymczasem wyrok TSUE, który zapadnie najpóźniej jesienią, może być momentem przełomowym. Jeżeli unijny trybunał uzna, że roszczenia banków są niezasadne, a dodatkowe żądania frankowiczów zgodne z prawem, to banki nie tylko będą musiały oddać niesłusznie pobrane pieniądze, ale także zmierzyć się z nową falą pozwów – tym razem o dodatkowe świadczenia. Choć TSUE nie narzuci sądom krajowym konkretnego sposobu orzekania w takich sprawach, to kierunek interpretacyjny będzie jasny.
W skrócie: banki szykują się na naprawdę trudny rok. A frankowicze – coraz pewniejsi swojej pozycji – podejmują kolejne kroki prawne, licząc nie tylko na unieważnienie umowy, ale także na rekompensaty za to, co przeszli przez ostatnie lata.