Patkowski przypomina, że to banki kilka lat temu odrzuciły propozycje systemowego rozwiązania kwestii kredytów frankowych. Dziś, gdy sądy masowo orzekają na korzyść kredytobiorców, sektor próbuje wrócić do tych pomysłów – z tą różnicą, że teraz liczy na ochronę przed finansowymi konsekwencjami poprzez przerzucenie kosztów na państwo. Wiceminister zaznacza jednak, że taki scenariusz nie ma obecnie poparcia rządu.
Co więcej, według Patkowskiego, skoro linia orzecznicza tak wyraźnie sprzyja konsumentom, to właśnie banki powinny intensywniej proponować frankowiczom korzystne i uczciwe ugody. Ministerstwo Finansów nie pracuje ani nad ustawą „antyfrankową”, ani nie bierze udziału w projektach przygotowywanych przez Komisję Nadzoru Finansowego – a takie pogłoski krążą w mediach od kilku miesięcy. Ewentualne regulacje, jak podkreśla Patkowski, musiałyby zostać gruntownie przeanalizowane, a ich wdrożenie zależałoby od woli politycznej – na razie jej brak.
W tle tych wypowiedzi wyraźnie wybrzmiewa nieufność rządu wobec sektora bankowego, który wcześniej torpedował wszelkie próby ugodowego rozwiązania problemu franków, a teraz, stojąc pod ścianą, szuka pomocy w instytucjach publicznych. Co ważne, Patkowski przypomina także, że konsumenci mają dziś potężne wsparcie w prawie unijnym, a Trybunał Sprawiedliwości UE wielokrotnie już stawał po ich stronie.
Wnioski są klarowne: na chwilę obecną rząd nie zamierza interweniować ustawowo w spory między frankowiczami a bankami. Obie strony powinny więc szukać rozwiązań w drodze indywidualnych negocjacji lub na sali sądowej. Banki muszą liczyć się z tym, że nie dostaną wsparcia publicznego w rekompensacie za własne błędy. Frankowicze z kolei powinni zachować czujność i trzymać rękę na pulsie – zwłaszcza po wyborach, gdy scenariusz ustawowy może ponownie wrócić do gry.