Miesięczna rata rośnie, a to, co frankowicz „zyskał” w postaci obniżonego salda, znika w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy. Ugoda zamiast pomóc, przedłuża tylko finansowy stres i niepewność na kolejne lata.
W przeciwieństwie do tego droga sądowa daje realną szansę na definitywne zakończenie problemu. Wyrok unieważniający umowę frankową to nie tylko zwrot wpłaconych rat, ale też całkowite wyczyszczenie konta z toksycznego zobowiązania. Kredyt przestaje istnieć, nie ma już podstaw do dalszych rozliczeń z bankiem – poza oddaniem nominalnej kwoty kapitału, o ile jeszcze nie została spłacona. Co ważne, bank nie ma prawa do dodatkowego wynagrodzenia za udostępniony kapitał, co potwierdza opinia Rzecznika TSUE. A to dopiero początek.
Taki wyrok to również szereg korzyści prawnych i praktycznych – możliwość wykreślenia hipoteki z księgi wieczystej, swobodne zarządzanie nieruchomością, zdolność kredytowa odzyskana w pełni. Dla wielu frankowiczów to pierwszy krok do nowego startu, bez balastu nieprzewidywalnego kredytu i stresu związanego z kursem franka.
Dlatego nie ma sensu odwlekać decyzji, licząc na cudowną ugodę czy nową ustawę, która magicznie rozwiąże problem. Tego czasu nie warto tracić – lepiej go spożytkować na podjęcie działań, które naprawdę mogą coś zmienić. Sądowy pozew, poparty dobrą argumentacją i prowadzony przez doświadczonego prawnika, to dziś najsilniejsze narzędzie w rękach frankowicza.