Jak działał mechanizm spreadu i dlaczego był niezgodny z prawem?

Prawo bankowe precyzyjnie wskazuje, z czego bank może czerpać zyski – mowa tu wyłącznie o odsetkach i prowizjach. Tymczasem instytucje finansowe znalazły sposób, by obchodzić te ograniczenia, zarabiając na spreadzie walutowym – czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży franka.

W praktyce wyglądało to tak:
– przy wypłacie kredytu stosowano kurs kupna (niższy),
– a przy spłacie rat – kurs sprzedaży (wyższy).

Różnica ta, sięgająca kilkudziesięciu groszy na franku, generowała dla banków dodatkowe tysiące złotych zysku na każdym kredycie, a klientom znacząco podwyższała zobowiązania. Co więcej, od powiększonej przez spread kwoty banki naliczały również odsetki, co potęgowało koszt kredytu.

Sądy biorą pod uwagę moment podpisania umowy, nie późniejsze zmiany

Choć od 2010 roku, po wejściu w życie tzw. ustawy antyspreadowej, kredytobiorcy mogą spłacać raty bezpośrednio we frankach, dla sądów liczy się treść umowy z dnia jej zawarcia. To wówczas ustalano jednostronne zasady przeliczania waluty, a nie w momencie składania pozwu.

Banki przez lata stosowały własne, wewnętrzne tabele kursów, które często nie były dostępne publicznie. Zdarzało się nawet, że kredyty frankowe miały osobną tabelę kursów, mniej korzystną niż ta stosowana wobec innych klientów. Praktyki te ograniczyła dopiero w 2009 roku Rekomendacja KNF, a dwa lata później weszła ustawa antyspreadowa.

Informacje o ryzyku kursowym? Jednostronne i wybiórcze

Kolejnym problemem było niewłaściwe informowanie klientów o ryzyku walutowym. Banki, w tym także BOŚ – kredyt we frankach – często prezentowały jedynie krótką, stabilną historię kursu CHF, pomijając wcześniejsze okresy, np. z lat 1993–2004, kiedy frank szwajcarski znacząco się umocnił. W rezultacie kredytobiorcy nie byli w stanie właściwie ocenić ryzyka związanego z wieloletnim zobowiązaniem w walucie obcej.

Eksperci zwracają uwagę, że instytucje finansowe, jako podmioty profesjonalne, powinny były przewidzieć możliwość gwałtownych zmian kursów. Ukrywanie pełnego obrazu ryzyka stało się obecnie jedną z głównych podstaw, na których sądy unieważniają umowy kredytowe indeksowane do CHF.